27.12.2014r- 112 dzień rozejmu.

 
News
27 December
14:08

27.12.2014r- 112 dzień rozejmu.

W dniu wczorajszym, mimo informacji przekazanej wcześniej przez ukraińskiego prezydenta o uzgodnionym terminie drugiego dnia negocjacji, nie odbyło się kolejne spotkanie grupy kontaktowej w Mińsku.

Przypomnę, że w poniedziałek 22 grudnia ukraiński prezydent Petro Poroszenko poinformował, że przywódcy Ukrainy, Rosji, Niemiec i Francji porozumieli się w sprawie przeprowadzenia grupy kontaktowej w Mińsku w środę i piątek (24 i 26 grudnia) co zostało przez niego potwierdzone wpisem na własnym profilu na Twitterze:

W związku z taką sytuacją władze Ługańskiej Republiki Ludowej (ŁRL) i Donieckiej Republiki Ludowej (DRL) wysłały do OBWE tekst wspólnego oświadczenia, podsumowującego wyniki ostatniego spotkania w Mińsku. Wraz z oświadczeniem załączono również projekt protokołu, który w przypadku gdyby z nim zgodziła się strona ukraińska, mógłby stanowić podstawę porozumienia.

Jednocześnie główny przedstawiciel ze strony ŁRL i DRL delegowany do obecnej tury negocjacji w Mińsku, Władysław Dejno poinformował, że według stanu na 26 grudnia z rana strona ukraińska nie podjęła żadnych kroków w odpowiedzi na przesłaną im propozycję:

„W związku z tym wywołują zdumienie przedstawione w prasie różne oświadczenia strony ukraińskiej odnośnie zamiaru przeprowadzenia kolejnego spotkania mińskiej grupy kontaktowej 26 grudnia”.

Przy okazji podziękował on za wyważone stanowisko podczas ostatniego spotkania w Mińsku biorącej w nim udział przedstawicielce OBWE na Ukrainie, Pani Heidi Tagliavini:

„ŁRL wyraża szczerą wdzięczność pani Heidi Tagliavini, oficjalnej przedstawicielce OBWE na Ukrainie, za jej wyważone stanowisko i wielokrotne próby osiągnięcia kompromisu podczas rozmów grupy kontaktowej 24 grudnia 2014 roku”.

Jak z powyższego widać mimo ukraińskich deklaracji o chęci rozwiązania kryzysu na drodze pokojowych negocjacji i podanego wcześniej terminarza spotkań w Mińsku, praktycznie bez żadnego uzasadnienia przedstawiciele rządu w Kijowie bezterminowo je przerwali.

Sytuacja ta pokazuje jednoznacznie szczerość intencji w tej sprawie strony kijowskiej oraz również i to, że jej deklaracje nie pokrywają się z rzeczywistymi intencjami, którymi jest rozwiązanie problemu wyłącznie na drodze siłowej. Czego zresztą dowodzi fakt dalszej koncentracji wojsk w strefie konfliktu i niewypełnianie podstawowego warunku wcześniej podpisanych porozumień w punkcie wycofania artylerii i broni ciężkiej poza strefę buforową na taką odległość aby niemożliwe było ostrzeliwanie przez nią celów cywilnych.

Oczywiście powstańcy wypełnili ten punkt porozumienia wycofując ostatnio swoją artylerię i czołgi na dalekie zaplecze frontu.

Możliwe, że ostatnie usztywnienie stanowiska przez kijowskie władze związane jest z udzielaną im wreszcie pomocą wojskową oraz finansową na dalsze prowadzenie tzw. operacji antyterrorystycznej oraz kolejna demonstracja siły amerykańskich sił zbrojnych w rejonie konfliktu, gdzie na akwen Morza Czarnego ponownie wpłyną niszczyciel 6 Floty Amerykańskiej Marynarki Wojennej, wyposażony w broń zdalnie sterowaną?

Jak podano w komunikacie dowództwa amerykańskiej 6 Floty, celem tej operacji militarnej jest zapewnienie pokoju i stabilności w rejonie:

„Obecność niszczyciela ,,Donald Cook,, oznacza potwierdzenie, a jednocześnie demonstrację naszych zobowiązań, dotyczących ścisłej współpracy z sojusznikami w NATO w celu umocnienia środków bezpieczeństwa na morze” – poinformował kapitan niszczyciela Charles Hampton

Przypomnę, że ostatni raz niszczyciel ten był obecny na Morzu Czarnym 10 kwietnia 2014 roku. Podczas tego rejsu, 12 kwietnia rosyjski Su-24 12-krotnie w ciągu półtorej godziny podlatywał do niszczyciela na odległość około kilometra, znajdując się na wysokości około 150 metrów. Niszczyciel nie miał broni i manewry zakończyły się bez incydentów. Pentagon nazwał te działania „prowokacyjnymi i nieprofesjonalnymi”. Dodam, że niszczyciel „Donald Cook” jest uzbrojony w system obrony przeciwrakietowej „Aegis”, pociski manewrujące „Tomahawk”, przeciwlotnicze systemy artyleryjskie „Falanks”, pociski przeciwlotnicze „SM-2″ oraz pociski przeciwokrętowe „Harpun” a także ma na pokładzie jeden śmigłowiec „SH-60″.
Jak widać usztywnienie obecnego stanowiska (zresztą podobnie było przed rozpoczęciem przez kijowskie władze pierwszej fazy tzw. operacji antyterrorystycznej, na początku maja br.) ukraińskiego rządu związane jest z amerykańską obecnością sił zbrojnych w rejonie konfliktu. Tylko, że poprzednio niszczyciel „Donald Cook” nie był uzbrojony a obecnie ma na swoim pokładzie pełny arsenał broni gotowej do rozpoczęcia walki.

Jak widać z powyższego istnieje bezpośrednia korelacja z tym co się dzieje na Ukrainie i stanowiskiem władz tego kraju wobec wewnętrznego konfliktu z sytuacją jaka rozgrywa się na globalnej scenie nowej fazy zimnej wojny toczącej się obecnie między atomowymi mocarstwami.

Na marginesie tego konfliktu prowadzonego na poziomie wojny gospodarczej po spekulacyjnym spadku cen ropy naftowej, co ma uderzyć w rosyjską gospodarkę prowadząc do jej upadku, i po buńczucznych słowach wypowiedzianych ostatnio przez przedstawiciela Arabii Saudyjskiej, że im jest wszystko jedno jaka będzie cena ropy naftowej, która może nawet spaść do 20 $ za baryłkę, okazuje się, iż kraj ten opracował budżet na kolejny rok, przy założeniu ceny ropy naftowej na poziomie powyżej 80 $ za baryłkę. Wynika to z prostego faktu, że przy niższej cenie ropy naftowej budżet tego kraju po prostu się nie dopina, powodując bardzo duży niedobór środków finansowych.

W odpowiedzi na ten sygnał ceny ropy naftowej Brent wzrosły natychmiast do około 60 $ za baryłkę. Jak z tego widać uczestnicy rynków finansowych odebrali tą informację płynącą z Arabii Saudyjskiej jako oznakę nieuchronnego wzrostu cen ropy naftowej na światowych rynkach.

A więc kolejny element wojny gospodarczej prowadzonej przeciwko Rosji za pomocą ataków spekulacyjnych polegających na obniżeniu cen ropy naftowej okazał się niewypałem, a wręcz strzeleniem sobie w stopę przez tych którzy tą wojnę cenową rozpoczęli, bo efekt działania takiej walki uderza również w podstawy gospodarek zachodnich i ich systemu finansowego.

Istnieje więc obecnie bardzo duże prawdopodobieństwo, że po wyczerpaniu się skuteczności wojny gospodarczo-finansowej globalny hegemon może- przyparty do ściany- rozpocząć działania militarne uznając je za jedyne skuteczne w tej sytuacji rozwiązaniem.

Tak więc obecnie wchodzimy w bardzo niebezpieczną fazę konfliktu między mocarstwami, która może przejść w fazę otwartego konfliktu militarnego, na początek prowadzonego na poziomie regionalnym w rejonie basenu Morza Czarnego.

Jeśli więc europejscy sojusznicy zaoceanicznego mocarstwa nie wyzwolą się spod jego destrukcyjnego wpływu, to wojna ta z konfliktu regionalnego zamieni się w konflikt o zasięgu światowym. Tak więc ostateczna decyzja leży obecnie w rękach rządów państw UE i NATO mających decydujący wpływ na podejmowanie przez nie decyzji politycznych.

Jak sądzę europejscy partnerzy Stanów Zjednoczonych nie są równie mocno zdeterminowani w rozpoczęciu wyniszczającego konfliktu, którego główną areną stałoby się  ponownie terytorium Środkowo-Wschodniej Europy, a jednocześnie jego dalekosiężne skutki trudne do oszacowania.

Europa ma po prostu więcej do stracenia niż ten, który do rozpalenia konfliktu dąży.

A teraz powracam do codziennej relacji z wojny domowej toczącej się na południowo-wschodniej Ukrainie.

W dniu wczorajszym około godziny 17:30 czasu lokalnego w Donbasie w okolicy Doniecka koło miejscowości Jasinowata w obecności obserwatorów misji OBWE doszło do wymiany jeńców wojennych w formule 150:255, gdzie 150 jeńców było przekazanych przez stronę powstańczą, zaś 225 przez stronę ukraińską:

https://www.youtube.com/watch?v=gm62WECQvfM

Dodam, że pięciu spośród jeńców ukraińskich odmówiło przejścia na stronę rządową i pozostali wśród sił powstańczych, przyłączając się do walki z kijowskim reżymem.

Jednocześnie strona rządowa przekazała faktycznie tylko 55 osób, które wcześniej walczyły w szeregach sił powstańczych, gdyż kolejne 175 jeńców nie są przez dowództwo powstańczych sił zbrojnych rozpoznane jako te, które były żołnierzami walczącymi w ich szeregach. Tak więc po raz kolejny ukraińskie władze przekazały jako jeńców, podczas ich wymiany, cywilów wcześniej aresztowanych na terenach przez siebie kontrolowanych, którzy w żaden sposób nie związani byli z powstańczymi siłami zbrojnymi. W związku z taką sytuacją pojawia się pytanie: gdzie są ci jeńcy, o których władze powstańcze miały informacje, że dostali się podczas walk do ukraińskiej niewoli?

Czy aby nie zostali oni już wcześniej zlikwidowani w wyniku bezprawnych egzekucji lub może są osadzeni w ukraińskich więzieniach?

Nadal ukraińskie siły zbrojne zajmujące pozycje w rejonie miejscowości Piaski prowadziły ogień w stronę Doniecka ostrzeliwując tam z broni maszynowej północno-zachodnie przedmieścia w okolicach salonu „Centrum Volvo”.

W rejonie tym w dalszym ciągu dochodzą odgłosy ostrzału artyleryjskiego.

Nadal utrzymuje się napięta sytuacja w rejonie donieckiego lotniska gdzie dochodzi do sporadycznych walk i wymiany ognia z broni ręcznej.

W Gorłowce, na północny-wschód od Doniecka sytuacja staje się obecnie bardzo napięta. W rejon miasta Dzierżyńsk, znajdującego się pod kontrolą ukraińskich wojsk przybył batalion „Peacemaker” wyposażony w sprzęt wojskowy z lat 1947-1962, z tego większość w bardzo złym stanie technicznym z wyraźnie widocznymi oznakami korozji. Ukraińska artyleria ciężka ostrzeliwała tam cele cywilne, w tym prywatne budynki mieszkalne i obiekty użyteczności publicznej, m.in. koło szkoły nr. 10 spadł jeden pocisk uszkadzając elewację budynku i wybijając szyby w oknach. W wyniku tego ostrzału został ciężko ranny jeden cywil.

Również ukraińska artyleria ostrzeliwała okolice miejscowości Dokuczajewsk, nie powodując tam strat.

Przedwczoraj w dniu 25 grudnia w okolicach miejscowości Oriechwo Ługańskie na minę wjechał ukraiński samochód ciężarowy „Kraz”, który wiózł zaopatrzenie techniczne. W wyniku eksplozji miny zginęło trzech żołnierzy i jeden odniósł ciężkie obrażenia i został skierowany do szpitala Lisiczańsku.

Więcej: AdNovum

Recent Publications

Popular articles